Carrier
Nastoletni alkoholicy
Granica między piciem a uzależnieniem jest bardzo śliska. A młodzi ludzie są bardzo podatni na wpływ alkoholu. I trudno im ocenić nie tylko stopień nałogu, ale bardzo często w ogóle nie zdają sobie z niego sprawy.
Po alkohol sięgają coraz młodsze roczniki. Dlaczego? Przede wszystkim z ciekawości. A także chęci zaimponowania starszym kolegom. Przyczyną jest także łatwy dostęp do alkoholu i jego stosunkowo niewielka cena. Upić się, i to do nieprzytomności, można już za kilka złotych.
Paweł pierwszy raz spróbował alkoholu w wieku dziewięciu lat. Za przyzwoleniem ojca. Ojciec zawsze lubił piwo i śmiał się, gdy synek za każdym razem pytał, czy może trochę spróbować. W końcu pozwolił mu spić samą piankę. Okazała się mało przyjemna w smaku, co nie powstrzymało chłopca przed dalszymi eksperymentami, które jednak zdarzyły się w kilka lat później. Bądźmy szczerzy – zaledwie w pięć lat później.
Od jednego piwa do poradni AA
Na osiemnastce brata, podczas nieobecności rodziców dorwał się do porozstawianego dosłownie wszędzie alkoholu. Omal nie zakończyło się to płukaniem żołądka. Na szczęście, brat znalazł sposób, aby przywrócić młodego do pionu. Wsadził go pod prysznic, a potem kazał pić wodę z solą i wymiotować. Jakoś się udało. Paweł zdołał przetrwać noc i tylko straszliwy poranny kac przypominał o alkoholowym wieczorze. Poza tym nie pamiętał nic więcej z imprezy. No, może poza chwilami, w których czuł się niezwykle odważny i pewny siebie. Wydawało mu się nawet, że koleżanki starszego brata, dotąd widzące w Pawle tylko dzieciaka, dostrzegły w nim nagle faceta, i to całkiem do rzeczy. Nie zdążył jednak nawiązać żadnej znajomości, bo wylądował w toalecie. Co było dalej, wiemy.
Jednak przykre doświadczenie nie wpłynęło negatywnie na stosunek chłopaka do alkoholu. Okazja do kolejnej wódki nadarzyła się dość prędko. Tym razem nie upił się tak prędko, czym zaimponował starszym kolegom. Korzyści z tamtego picia chwali do dziś: czuł się lepszy, mądrzejszy, odważniejszy. Miał większą śmiałość do dziewczyn i nikt już nie wyśmiewał się z jego pryszczy. Tylko, że dziś Paweł ma 18 lat i jest nastoletnim alkoholikiem. Leczy się w poradni odwykowej, z różnymi efektami. Najdłuższy okres jego abstynencji wyniósł siedem miesięcy. Potem nie wytrzymał i znów się napił. A jak już zaczął, nie mógł powstrzymać się od kolejnego kieliszka.
„Przecież piję tylko na imprezach”
Nie zawsze jednak uzależnienie od alkoholu przebiega w tak drastyczny sposób. Czasem młody człowiek nie ma świadomości, że jest już w szponach nałogu. Tak tłumaczą się zwłaszcza ci, którzy piją na imprezach, ale jak się zarzekają, nigdy w domu. Nie trzeba jednak pić codziennie i to od rana, by stwierdzić u siebie uzależnienie. Można natomiast mówić o nim wtedy, gdy nie umiemy odmówić kieliszka i kiedy stan po wypiciu odbieramy jako lepszy, przyjemniejszy niż na trzeźwo. Młodzi piją, bo nie godzą się na zastaną rzeczywistość, a nie umieją sobie w inny sposób poradzić. Piją ze strachu przed życiem, by złagodzić kompleksy i bardzo często po to, aby stać się zupełnie kimś innym – lepszym, bo śmielszym, ciekawszym, przystojniejszym. Takie mają swoje widzenie, choć zupełnie nie przekłada się ono na odbiór przez ludzi.
Jak pomóc?
Jak można pomóc pijącemu dziecku? W jeden sposób – okazać mu uwagę i troskę. Czasem bywa tak, że we wstępnej fazie picia, nie jest jeszcze konieczne leczenie odwykowe. Trudno jednak na własną rękę wyczuć, gdzie przebiega cienka granica między piciem a uzależnieniem. Dlatego najrozsądniej jest skorzystać ze wsparcia terapeuty. Pamiętajmy, że proces uzależnienia od alkoholu przebiega najszybciej u ludzi do 20. roku życia.
Wprowadzenie zasady „w naszym domu nie pije się alkoholu” jest może radykalne, ale daje dziecku jasny przekaz. Rodzice, którzy nie tolerują picia w ogóle, znacznie rzadziej borykają się z problemem uzależnienia u swoich dzieci. Owszem, jak mówi porzekadło, alkohol jest dla ludzi, ale dla ludzi, którzy umieją go pić. Dzieci i młodzież nie mają wyczucia i trudno jest je za to winić.
Darmowe strony internetowe dla każdego